Czy chęć luksusu jest czymś, czego należy się wstydzić? O Majorce i innych niedorzecznościach

W zeszłą niedzielę wróciłam ze wspaniałej podróży, wykreślając tym samym kolejny punkt z mojej listy marzeń. Majorka! Gdy byłam młodsza była dla mnie ucieleśnieniem raju na Ziemi i przejawem luksusu. Dziś, kiedy wreszcie miałam okazję to sprawdzić stwierdzam, że jest to naprawdę niezwykłe miejsce. Zastanawiam się, czy to źle, gdy ktoś decyduje się na konkretne działanie tylko dlatego, że w jego przekonaniu jest to coś mniej lub bardziej ekskluzywnego? Czy któraś z Was zastanawiała się kiedyś, dlaczego chęć posiadania drogich samochodów, odbywania egzotycznych podróży i robienia innych rzeczy, które na ogół wiążą się z luksusem dla większości ludzi jest przejawem próżności i zbytniego egocentryzmu?

Nasz kraj, a właściwie jego obywatele są bardzo specyficzni. W większości przypadków mamy bardzo schematyczny i nieco przytłaczający sposób myślenia. Z pewnością nie jesteśmy w tym wyjątkowi, ale posiadamy cechy, które jak dla mnie są charakterystyczne dla naszej narodowości. O czym mówię? Przede wszystkim nie lubimy ludzi bogatych. Jeśli ktoś ma naprawdę okazałą sumę na koncie to na pewno nie zdobył jej uczciwie. Ukradł, lub zapewne wyłudził od biednych ludzi. Biednych, czyli nas – całej reszty nieszczęśliwego społeczeństwa. Nie bardzo podoba nam się rówież fakt, że w garażu sąsiada stoją trzy samochody i to dość cenionych marek. Jakby nie mógł jeździć jednym? My mamy jeden i musi nam wystarczyć. Nie do końca rozumiemy także, po co wyjeżdżać na Karaiby, do Tunezji, czy na wspomnianą wcześniej Majorkę. To już Mazury nie wystarczą? Też ładne. A kawa w Starbucksie? Kto normalny kupuje kawę za kilkanaście złotych! Chyba tylko po to, żeby się pochwalić i wrzucić głupią fotę kubka na Instagram. Tak te kubki… teraz wszyscy bezmyślni „bogacze” noszą je jak trofeum.

Podobnie reagujemy, jeśli ktoś otwarcie mówi o tym, jakie są jego wymarzone zarobki i jakie dobra uznawane za luksusowe chciałby posiadać. Nie w naszym polskim zwyczaju jest mówienie o tym, że naszą aspiracją jest wysoka posada w najlepiej prosperującej firmie w kraju, albo o tym, że nasz skromy jak do tej pory biznes za kilka lat odniesie spektakularny sukces. Nasze ambitne cele nie spotykają się ze szczególnym uznaniem. Wręcz przeciwnie, często stają się powodem kpin. Ale, czy to normalne szydzić z czyichś marzeń i planów?

Osobiście uważam, że stwierdzenie „Chcę mieć na koncie milion złotych, jeździć najnowszym Ferrari i mieć dom w najbardziej prestiżowej dzielnicy Nowego Jorku” to niekoniecznie wyraz daleko posuniętej próżności. Sporo zależy od tego, kim jest i co robi osoba, która wypowiada te słowa. I nie chodzi tu o jej pozycję zawodową. Jeśli ktoś nie robi zupełnie nic ze swoim życiem, nie realizuje się i nie próbuje w żaden sposób zadbać o swoją przyszłość, ale liczy na to, że miliony pewnego dnia same spadną mu z nieba pod stopy, to osobiście słucham tego z pewnym powątpiewaniem. Jest dla mnie logiczne, że szczęściu trzeba pomóc i nic w tej kwestii nie zrobi się samo. Inaczej sprawa wygląda, jeśli o takich ambitnych planach mówi mi osoba, która faktycznie ciężko pracuje na to, by osiągnąć wszystko czego pragnie. Stara się, jest zaangażowana, nie poddaje się i nie przepuszcza każdej zarobionej sumy. Wtedy autentycznie życzę tej osobie jak najlepiej i mam nadzieję, że osiągnie swoje cele. Zresztą nie oceniam czyichś marzeń i tego samego wymagam od innych.

Co więc z tym luksusem? Czy chęci otaczania się dobrami materialnymi należy się wstydzić? Wychodzę z założenia, że jeśli zarobiłaś pieniądze, które masz na koncie lub po prostu masz do nich pełne prawo, to wydaj je na co chcesz. Jeśli masz ochotę kupić trzeci samochód to go kup. Jeśli chcesz spędzić weekend w SPA to poszukaj ciekawej oferty i jedź odpocząć. Jeśli marzysz o wakacjach na Malediwach to pakuj walizki, jeśli tylko możesz sobie na to pozwolić. Życie jest krótkie. Korzystaj z tego co posiadasz, spełniaj marzenia i pamiętaj, że luksus jest dla ludzi. I nie powinnaś z tego powodu mieć żadnych wyrzutów sumienia. Wiele razy spotkałam się z przekonaniem, że jeśli ktoś ma dużo pieniędzy to zamiast wykupować kolejne mieszkanie powinien wpłacić sporą sumę na akcje charytatywną lub oddać je na chore dzieci. Szczerze? Jestem daleka od takiego myślenia. To Twoje pieniądze i zarządzaj nimi tak, jak uważasz za stosowne. Jeśli czujesz potrzebę i chęć pomocy innym to świetnie. Ludzie będą Ci naprawdę wdzięczni i możesz uratować czyjeś życie. Ale jeśli zupełnie nie masz wewnętrznego poczucia żeby dzielić się z kimś tym, co posiadasz to po prostu tego nie rób. Twoje pieniądze, Twoja sprawa. I tego się trzymajmy.

Ciekawa jestem, jakie jest Wasze podejście do luksusu? Co myślicie o oczekiwaniach społeczeństwa względem osób, którym powodzi się zdecydowanie lepiej niż reszcie?

***

Jeśli chodzi o samą Majorkę, która stała się główną przyczyną napisania tego wpisu to gorąco polecam! Niekoniecznie dla luksusu, z którym kojarzyłam ją w dziecięcych latach, ale dla wspaniałych widoków, pięknych plaż, lazurowej wody i słońca, którego nie brakuje tam nawet w październiku. Poniżej zamieszczam, kilka zdjęć zrobionych podczas wyjazdu. Mam nadzieję, że właśnie dałam którejś z Was inspirację co do miejsca wyjazdu na tegoroczne wakacje 🙂

1 (2)

2

3

4

5