Uwielbiam planowanie. Zawsze wydawało mi się, że moją zdecydowaną zaletą jest to, że potrafię zorganizować każdy aspekt swojego życia i mieć nad tym kontrolę. Pewnego pięknego dnia powiedziałam sobie: Dość, pragnę spontaniczności! I co z tego wynikło?


Od dziecka mówią mi, że jestem cholernie obowiązkowa. Jak mam zrobić coś pilnego to nic i nikt mnie od tego nie odciągnie! Na uczelni mam opinię osoby, która robi coś perfekcyjnie, albo nie robi w ogóle. Gdy realizujesz ze mną jakiś projekt, możesz być pewna, że dopieszczę go do granic możliwości. Priorytety? Napisanie pracy, zaliczenie egzaminów, obrona. W między czasie zdobywanie doświadczenia, bo przecież w życiu trzeba się realizować. Imprezy? Znajomi? Podróże? Na wszystko przyjdzie pora.
Kurwa, jeśli teraz nie przyjdzie to nie przyjdzie nigdy!
Przepraszam te z Was, które uraziłam niewybrednym językiem. Nie zmuszam do czytania dalej, aczkolwiek zachęcam. Szczerze Wam mówię, jeśli nigdy nie dojdziecie do tego punktu, to nigdy też nie odniesiecie prawdziwego sukcesu, ani też nie zrozumiecie faktycznej idei rozwoju osobistego.
Namawiam Was, miejcie poukładane życie, ale nigdy nie żyjcie według schematu. Nie zatapiajcie się w samorealizacji, jak w jedynej słusznej ścieżce. Praca, uczelnia, doświadczenie – to wszystko jest bardzo ważne. Ale satysfakcja z życia jest pełna tylko wtedy, kiedy masz czas otoczyć się ludźmi, których uwielbiasz, na których Ci zależy i bawić się nie myśląc o niczym 🙂
Słyszałaś kiedyś o takim pojęciu jak „ćpun rozwojowy”? Dotyczy ono osób, które permanentnie zdobywają wiedzę z zakresu rozwoju i efektywności, uczą się technik i metod, ale za tym wszystkim nie stoi żadne działanie. Ja myślę, że jest to również doskonałe określenie dla kogoś, kto cały czas się rozwija, by być coraz lepszym, pracuje ponad miarę, poszerza wiedzę…i zapomina, że oprócz tej całej gonitwy za idealnym „ja” jest coś jeszcze. Są sfery o które także należy zadbać, bo szybko odbiją się na nas bolesnym echem. Rozsądne dawki pracy i ciągłej motywacji są dobre, ale nigdy nie ćpaj rozwoju!
Mój plan na najbliższe miesiące jest niezwykle prosty: robić to co do mnie należy, ale znaleźć więcej czasu na przyjemności. Nie mówię tu o godzinach spędzonych przed laptopem, czy lenistwie z pilotem w ręku. Chcę jak najwięcej czerpać od innych ludzi, spotykać się z nimi, poznawać nowe miejsca. Postawić na spontaniczność!
Nie wszystko co robię w życiu, muszę robić według listy. Są takie sfery, które powinny być niezaplanowane, by móc bardziej się nimi cieszyć. Ile razy odmówiłam spotkania, bo jest coś ważniejszego…? Nic nie jest ważniejsze od naszego szczęścia. Jeśli macie ochotę i możliwość wyjechać jutro na drugi koniec Polski, czy świata to zróbcie to!
Ale uwaga: to nie oznacza, że namawiam Was do rzucenia pracy i do końca roku życia o wodzie i chlebie. To nie spontaniczność, to głupota 🙂
Znajdzie złoty środek i wyciśnijcie z tych paru chwil na Ziemi jeszcze więcej. Kiedy jak nie teraz?
PS. Kończę studia i wybieram się w podróż. Bezwarunkowo!