Jak samodzielnie wydać e-booka? Porady krok po kroku

W jaki sposób samodzielnie wydać e-booka? Praktyczne porady krok po kroku cz. I

jak samodzielnie wydać e-booka

W ostatnich tygodniach dotarło do mnie sporo informacji na temat tego, że pewna część moich czytelniczek ma w planach samodzielne wydanie własnej książki lub e-booka. Zdecydowana większość z Was świadomie chce zrezygnować z pomocy wydawnictwa. Wiem jednak, że prawdopodobnie nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak wiele pracy i czasu to kosztuje. Dziś postanowiłam podzielić się z Wami wskazówkami, dzięki którym dowiecie się jak samodzielnie wydać e-booka, a także uświadomią Wam wszystkie jasne i ciemne strony takiego procesu. Wszystkie porady są oczywiście wynikiem mojego własnego doświadczenia i przydadzą Wam się zarówno na etapie tworzenia, jak i wydawania oraz późniejszej promocji.

Już na samym początku muszę Was uprzedzić, że będzie to bardzo długi wpis, jednak mam Wam do przekazania tyle informacji, że za nic w świecie nie da się tego zrobić krócej. Być może podzielę ten artykuł na dwie części, ale o tym dowiecie się pod koniec 🙂  Żeby nieco przybliżyć Wam zarys tego artykułu powiem, że na pewno znajdziecie tu sporo informacji o przygotowanich, technicznej stronie wydawania e-booka, a także o wycenie, promocji i wielu innych aspektach. Mam zamiar również podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami i przez to mam nadzieję, uchronić Was przynajmniej przed częścią błędów, jakie można popełnić w ciągu tego całego procesu. Jeśli chociaż raz zadałyście sobie pytanie: W jaki sposób samodzielnie wydać e-booka? to przygotujcie się na solidną dawkę wiedzy!

Kilka tygodni temu opublikowałam artykuł, w którym opowiedziałam Wam o tym, dlaczego zdecydowałam się na samodzielne wydanie swojego e-booka. W komentarzach pod tym wpisem kilka z Was poprosiło o to, bym napisała o technicznej stronie takiego przedsięwzięcia. Jako, że sama chętnie przeczytałabym taki poradnik zanim podjęłam się pracy nad e-bookiem postanowiłam sprostać zadaniu i dostarczyć Wam naprawdę rzetelnych wskazówek. Tak jak wspomniałam na początku self-publishing to niezwykle czasochłonna sprawa. Jesteśmy odpowiedzialne nie tylko za tworzenie treści, ale i za późniejszą edycję, tworzenie okładki, promocję naszego produktu, sprzedaż, kontakt z kupującymi, a także z mediami, jeśli zdecydujemy się na ich pomoc w docieraniu do naszej grupy docelowej.

Musimy także zdawać sobie sprawę, że zarówno sam tekst, jak i szata graficzna oraz zaplecze techniczne będą wymagały od nas mnóstwa poprawek i dopracowywania tak, aby w dzień premiery wszystko było dopięte na ostatni guzik. Już na początku wspomnę, że osobiście radzę Wam przeznaczyć sobie na tę pracę co najmniej pół roku. Naprawdę nie ma się co spieszyć, jeśli ma to być produkt, pod którym podpisujecie się własnym nazwiskiem.

Od czego zacząć?

Jeśli planujecie wydanie własnego e-booka to pierwszą kwestią nad którą powinnyście się zastanowić jest strona na której będziecie promowały i sprzedawały swoje małe dzieło. O ile u osób, które prowadzą bloga sprawa jest dość prosta, bo wystarczy zrobić osobną podstronę, o tyle dla osób raczej anonimowych w Internecie będzie to cięższy orzech do zgryzienia. W takim przypadku konieczne jest wykupienie domeny i stworzenie od postaw strony sprzedażowej. Uwaga, nawet jeśli blogujecie, musicie pamiętać o jednej kwestii – tematyka Waszego e-booka powinna chociaż trochę nawiązywać do zagadnień, jakie poruszacie na blogu. Osobiście nie wyobrażam sobie żeby na stronie poświęconej wyrobom hand-made promować e-booka z przepisami na zdrowe śniadania 😉 Według mnie wszystko powinno być w miarę możliwości harmonijne. Strona sprzedażowa powinna być prosta i maksymalnie czytelna. Koniecznie powinna zawierać logo Waszej marki (jeśli ją macie) i informacje o autorze (jeśli nie są one umieszczone ma innych podstronach).

Druga sprawa nad która koniecznie musicie się zastanowić to tematyka e-booka. Brzmi banalnie, ale ma to przecież kluczowe znaczenie. Koniecznie poruszajcie tylko takie tematy, na których naprawdę się znacie i które lubicie! Inaczej ciężko Wam będzie przebrnąć nawet przez kilka pierwszych stron. Piszcie o tym, co sprawia Wam przyjemność i co możecie zgłębiać bez poczucia zniechęcenia i zmarnowanego czasu. Jeśli odpowiednio dobierzecie tematykę tworzenie kolejnych rozdziałów będzie czystą przyjemnością. W jaki sposób ugryźć wybrane zagadnienie, aby wycisnąć z niego maksimum przydatnej treści? Osobiście polecam Wam trik, który sama z powodzeniem wykorzystałam – już na samym początku tworzenia e-booka wzięłam kartkę i wypisałam wszystkie kwestie, które chciałam w nim poruszyć. Oczywiście w miarę postępów w tworzeniu ulegało to pewnym zmianom (kilka rzeczy dopisałam, część wykreśliłam), ale pomogło mi to stworzyć zarys, który nie tylko pomógł mi czasowo zaplanować pracę, ale też dał mi pewien pogląd na to, jak całość będzie wyglądać.

Jeśli już mowa o tworzeniu, to chciałam poruszyć jeszcze jeden temat. Wśród sugestii zagadnień do tego artykułu, jedna z dziewczyn z mojej grupy, poprosiła abym napisała o tym, co zrobić by treść była jak najbardziej ciekawa dla czytelników. Myślę, że trzeba tu się trzymać dwóch podstawowych zasad. Po pierwsze postawić na luźny i przyjemny w odbiorze styl, który będzie się dobrze czytać zarówno w domowym zaciszu, jak i podczas podróży pociągiem. Druga sprawa to przykłady. To właśnie one wraz z wplatanymi do tekstu autentycznymi historiami sprawiają, że lektura staje się ciekawa i przede wszystkim całkowicie zrozumiała dla czytelnika.

Wracając jednak do tematu planowania, namawiam Was do tego, żebyście stworzyły sobie harmonogram pracy. Po pierwsze koniecznie ustalcie dokładną datę, w dniu której tekst e-booka powinien być już ukończony i w pełni dopracowany! Inaczej będziecie to odwlekać w nieskończoność. Wydawnictwo ma jedną zasadniczą zaletę – narzuca nam termin, którego musimy się trzymać. W przypadku self-publishingu to my sterujemy swoją pracą i bez konkretnej organizacji nie ma mowy o wydaniu czegokolwiek.  Gdy już ustalicie swój deadline, rozpiszcie czas na przygotowanie konkretnych rozdziałów. To także pomoże Wam uniknąć ciągłego odwlekania. Wiem jak ciężko zmotywować się do pisania, kiedy jest ono wyłącznie naszą zachcianką. Sama kilkukrotnie miałam okresy, kiedy cała praca szła mi jak po gruzie. Jednak to co najbardziej mnie mobilizowało, to fakt, że niebawem stworzę swój pierwszy produkt, a tym samym powoli zacznę wkraczać na rynek, który mnie interesuję. To bardzo ważne by mieć przed oczami jasny cel.

Pewnie zastanawiacie się co z tytułem. Radzę Wam zająć się tym dopiero po przygotowaniu całego materiału, bo tylko wtedy będziecie wiedzieć, jakie zagadnienia zostały zawarte w tekście i jaka nazwa najlepiej określałaby to, co chcecie przekazać czytelnikom. Tytuł e-booka powinien maksymalnie nawiązywać do jego treści. Unikajcie przekombinowanych nazw, które nijak nie nie oddają tego, co można znaleźć w środku. Prostota przede wszystkim!

Gdy już całość będzie gotowa należy zająć się przygotowaniem odpowiedniego spisu treści. Rozdziały powinny mieć możliwie jak najkrótsze tytuły. W ich formułowaniu także sprawdzi się prostota. Polecam Wam stworzenie spisu treści, który będzie odsyłał do konkretnych rozdziałów. To znacznie ułatwi czytelnikowi wyszukiwanie interesujących go treści. Warto zadbać o to, by jedno kliknięcie przenosiło do odpowiedniej strony.

Na końcu warto zaprojektować przyjemną dla oka stronę tytułową, a także stworzyć krótką notkę o autorze (najlepiej ze zdjęciem), która ukaże się na końcu. Jeśli prowadzicie bloga, a opisywana w e-booku dziedzina pokrywa się z jego tematyką, śmiało wstawcie swoje logo, a nawet odnośnik. W ten sposób czytelnik będzie mógł w prosty sposób poszerzyć swoją wiedzę kierując się na Waszą stronę.

Praca twórcza to najdłuższy etap i z pewnością poczujecie ulgę, gdy dobiegnie końca 😉 To trochę tak, jak z pracą dyplomową, tylko że w tym przypadku tworzymy ją wyłącznie dla siebie. Pewnie zastanawiacie się, ile stron powinien mieć przygotowany materiał, żeby można go nazwać e-bookiem. No cóż, jest to raczej sprawa bardzo indywidualna. Sporo zależy od poruszanej tematyki. Nie każde zagadnienie da się rozwinąć na setki stron, nie każde też jest sens tak szeroko opisywać. Myślę, że takie minimum, które fajnie się czyta to ok. 70 stron. Pamiętajcie, że ta liczba ma wpływ na późniejszą wycenę.

Ominęłam tu jedną istotną sprawę. Czy wiecie co najlepiej wpływa na poziom sprzedaży książek lub e-booków? Obok dobrze zapowiadającej się treści, czy znanego nazwiska autora, jest to oczywiście przyciągająca uwagę okładka. Najlepiej nienachalna, stylistycznie spójna z tym, co można znaleźć w środku. Jeśli posiadacie odpowiednie umiejętności, to bez problemu możecie stworzyć ją same. Jeśli jednak obsługa Photoshopa to dla Was czarna magia, to najlepiej jeśli poprosicie o pomoc grafika. Przed przystąpieniem do współpracy koniecznie przejrzyjcie jego portfolio i upewnijcie się, że dobrze rozumie Waszą wizję. To z pewnością zaoszczędzi Wam wielu niedomówień i niekończących się poprawek.

Sprawy techniczne

Chciałabym bardzo opisać Wam każdy najmniejszy krok, jaki będziecie musiały przejść przy wydawaniu e-booka, ale wiem, że w każdym przypadku może to wyglądać odrobinę inaczej. Gdybym chciała przewidzieć każdy możliwy scenariusz, ten wpis musiałby być podzielony przynajmniej na trzy części. Postaram się jednak poruszyć tu wszystkie ważne etapy, z którymi spotka się zdecydowana większość z Was. W tym akapicie skupię się na aspektach technicznych. Dostałam od Was wiele pytań na temat tego, jakich programów używałam, jakie formaty warto wybrać, jak poradzić sobie z korektą itp. Po kolei poruszę więc wszystkie te wątki, bo wiem, że dla osoby zupełnie niedoświadczonej w tym temacie mogą być to sprawy dość skomplikowane.

Jak wiadomo tworzenie e-booka należy zacząć od napisania treści. Ja w tym celu korzystałam z Worda i myślę, że tak zdecydowanie jest najwygodniej. Zebrany materiał trzeba następnie odpowiednio przygotować – podzielić na akapity, wyjustować, pogrubić niektóre wyrażenia, dodać tabulatory i nagłówki. To także możecie spokojnie zrobić w tym programie. Na tym etapie polecam Wam przeczytać całość przynajmniej trzy razy. A najlepiej pięć. Mówię zupełnie poważnie. Koniecznie powstały prototyp e-booka dajcie też do przeczytania przynajmniej dwóm zaufanym osobom. Samemu naprawdę nie zauważa się wielu swoich błędów! Mimo, że mój gotowy tekst był czytany przez trzy różne osoby, a dodatkowo trzykrotnie ja sama przeglądałam całą treść, to za każdym razem wyłapywaliśmy pojedyncze błędy i literówki. Dlatego im dokładniej wszystko sprawdzicie, tym lepiej. Idealnie byłoby, gdybyście znalazły też wykwalifikowaną osobę, która za drobną opłatą zechciałaby dokonać korekty tekstu. Wtedy z pewnością unikniecie wszelkich zbędnych powtórzeń, błędów stylistycznych i składniowych, nie mówiąc już o tym, że poprawność ortograficzna będzie zachowana w stu procentach. Dopiero tak dopracowany materiał można zacząć formatować.

Tutaj przechodzimy do sprawy, o którą bardzo często pytałyście, czyli o składanie e-booka. Zacznę od tego, że warto udostępnić przynajmniej kilka formatów, tak aby każdy czytelnik mógł wybrać produkt kompatybilny z posiadanym urządzeniem. Podstawą jest oczywiście PDF, ale polecam zainteresować się również takimi formatami, jak ePUB, czy MOBI. O tym jak tworzy się dokument PDF, zapewne każdy wie, bo można to zrobić w kilka sekund dzięki podstawowej funkcji Worda. Kolejne są nieco bardziej skomplikowane i wymagają użycia programów, których zazwyczaj nie posiadamy na swoim komputerze. Taka konwersja jest trochę bardziej problematyczna, bo wrzucony do programu tekst zwykle wymaga drobnych poprawek. Ja do konwersji pliku do formatu ePUB używałam Sigila. Następnie konwertowałam go na MOBI dzięki Calibre. Jest to darmowy, dość czytelny program, dzięki któremu nawet bez dodatkowego sprzętu będziecie mogły zobaczyć jak prezentuje się gotowa wersja Waszego e-booka. Te z Was, które posiadają iPady, tablety lub inne czytniki wiedzą na pewno, że odczytywane w nich pliki będą jednolite (tzn. podział na strony nie będzie zachowany), dlatego też częściowo tekst należy formatować ręcznie. Zanim przystąpicie do ostatecznej konwersji polecam przeczytać ten artykuł.

Dodatkowe ważne informacje –  wycena, płatności, prawa autorskie, koszty i inne

Chciałabym jeszcze poruszyć kilka dodatkowych, bardzo ważnych kwestii, które koniecznie musicie wziąć pod uwagę wydając e-booka na własną rękę. Zacznę od tego, że podejmując się self-publishingu nie musicie posiadać działalności gospodarczej. Jeśli jednak Wasz e-book ma być oferowany odpłatnie Waszym obowiązkiem jest rozliczenie się z uzyskanego dochodu. W przypadku, kiedy produkt, który sprzedajecie będzie przynosił regularne korzyści, powinnyście rozważyć założenie własnej działalności.

E-book w przeciwieństwie do papierowej książki, ma jedną zasadniczą wadę – można go kopiować dowolną ilość razy. Każdy autor zapewne chciałby ustrzec się sytuacji, kiedy jego dzieło fruwa beztrosko po sieci i  trafiała do osób, które nie zapłaciły za jego otrzymanie. Możecie zadbać o odpowiednie zabezpieczenie, dzięki któremu dowiecie się, kto niezgodnie z prawem powielił Waszego e-booka, a przez to będziecie miały możliwość podjęcia kroków prawnych. Według mnie koniecznością jest umieszczenie informacji, że nieautoryzowane rozpowszechnianie i kopiowanie Waszego e-booka jest zabronione. Dzięki temu zyskacie postawę do walki z ewentualnymi, nieprzyjemnymi sytuacjami.

Pora na poruszenie kwestii, która zdecydowanie może wpłynąć na efekty prowadzonej przez Was sprzedaży. Mowa oczywiście o wycenie własnej pracy. Wiem, że nie każda z Was będzie chciała swojego e-booka sprzedawać, ale spodziewam się, że zdecydowana większość taki ma właśnie zamiar. Ustalenie odpowiedniej ceny nie należy do najprostszych zadań. Może to zabrzmi dość brutalnie, ale nie każdy może pozwolić sobie na to, by sprzedać swoją elektroniczną książkę za więcej niż 30 złotych. Jeśli na swoim koncie nie posiadamy podobnych produktów, a także grona oddanych odbiorców, którzy chętnie przyjmą wszystko co im zaoferujemy, to raczej powinnyśmy powstrzymać swoje plany o przyzwoitym zarobku w sferze marzeń. Co warto wziąć pod uwagę przy dokonywaniu wyceny? Przede wszystkim nasze doświadczenie i pozycję na rynku, użyteczność dostarczonych w e-booku informacji, wielkość grupy docelowej do jakiej ma trafić, przygotowanie (zarówno merytoryczne, jak i techniczne), którego musiałyśmy się podjąć, popyt na daną tematykę, poniesione koszty oraz objętość naszego e-booka.

Ustalając cenę e-booka należy przede wszystkim wziąć pod uwagę wartość, jaką przekazujemy w e-booku. Istotne jest też to, jaką markę mamy na rynku. Wiadomo, że jako początkujący autorzy, bez żadnej grupy skupionej wokół naszej twórczości nie powinnyśmy blokować sobie dostępu do dużej grupy odbiorców.

Mówiąc o wycenie e-booka warto poruszyć także temat form płatności, bo to dzięki nim uzyskacie swoje wynagrodzenie. Oczywiście najlepszym wyjściem będą płatności elektroniczne. Na polskim rynku mamy do wyboru kilka serwisów, na których możemy się zarejestrować niezależnie od tego, czy nasza sprzedaż jest wynikiem prowadzonej działalności gospodarczej. Osobiście korzystam z usług z Przelewy24, ale kiedyś miałam okazję obsługiwać również Transferuj.pl i obie strony mogę Wam polecić. Płatności należy oczywiście podpiąć pod stronę, na której będzie odbywać się dystrybucja naszego e-booka. Tak jak wspomniałam jest to zdecydowanie najwygodniejszy sposób, dzięki któremu zainteresowane osoby będą mogły zapłacić za zakupiony produkt. Poza tym serwisy zapewniają listę wszystkich przeprowadzonych transakcji i w razie jakichkolwiek problemów będziecie mogły szybko skontaktować się z konkretną osobą, która z jakichś przyczyn nie mogła skorzystać z usługi. To bardzo ważne, bo niestety systemy elektroniczne nie są niezawodne.

Pomyślałam, że warto poruszyć jeszcze kwestię kosztów, takiego samodzielnego wydawnictwa. Jeśli posiadacie już własną stronę, to prawdopodobnie będziecie musiały zapłacić jedynie za usługi grafika i ewentualną korektę (do czego Was namawiam). Jeśli jednak nie macie strony, na której mogłaby odbywać się sprzedaż musicie doliczyć koszty domeny i serwera. Całość wynosiłaby wtedy ok. 500 – 700 złotych. Same musicie podjąć decyzję, czy jest to opłacalne.

 

Jako, że wpis ten jest już bardzo długi chciałam zaprosić Was do drugiej części, w której poruszę temat przygotowania odpowiedniej oferty, określania grupy docelowej e-booka i organizowania skutecznej promocji, a także podpowiem Wam co u mnie sprawdziło się najlepiej. Poza tym przyznam się Wam do kilku błędów, które popełniłam. Jako, że we wtorek wybieram się na długo wyczekiwany urlop (który będzie obejmował także urlop od Internetu) kolejną część opublikuję po powrocie, czyli ok. 28 września.

Oczywiście jeśli kiedyś miałyście do czynienia z self-publishingiem podzielcie się swoimi doświadczeniami! Poza tym, jeśli macie jakiekolwiek pytania dotyczące zagadnień, które poruszę w drugiej części, śmiało napiszcie je w komentarzach. Postaram się uwzględnić dodatkowe informacje po powrocie. Tym czasem życzcie mi słońca i udanego wypoczynku! 🙂

E-booka można zakupić w moim sklepie. Druga część artykułu o self-publishingu jest już dostępna!