Kolorowy biznes wywołujący uśmiech przechodniów

bikeandsoul

Jako że właśnie skończyły się święta i  na naszych stołach jeszcze wczoraj gościły kolorowe pisanki postanowiłam wpisać się w temat i przygotowałam dla Was wpis o równie kolorowym biznesie. O marce BIKEandSOUL dowiedziałam się kilka dni temu dzięki Idze, która odezwała się do mnie i mojej koleżanki na fanpage’u naszego projektu. Niestety z racji tego, że Iga mieszka daleko poza granicami naszego kraju na razie nie mamy możliwości by spotkać się osobiście i przeprowadzić wywiad, ale postanowiłam, że ugoszczę ją na blogu. Tym bardziej, że od jakiegoś czasu myślę o nowej, biznesowej serii. Szczegóły zdradzę na końcu wpisu, a teraz zapraszam do kolorowej krainy Igi i jej narzeczonego.

Uwielbiam kreatywne biznesy, szczególnie te kobiece! Każdemu z nich towarzyszy jakaś magia i ogromna pasja właścicielki. BIKEandSOUL to świetny przykład tego, że obecnie możemy zarabiać dosłownie na wszystkim! Wystarczy pomysł, odpowiedni nakład pracy i znalezienie rynku, klientów dla których to co proponujemy będzie interesujące. Dzisiejsza historia to także przykład tego, że swoją działalnością można wywołać uśmiech u przypadkowych osób. Czy może być coś lepszego?

Poznajcie kolorowy świat Igi

bike-and-soulKim jesteśmy? Dwójką szalonych ludzi, którzy mieszkają w Stockholmie i kochają wszystko co ma duszę ! Tak właśnie powstała nasza ręczną „fabryka” rzeczy nietuzinkowych. Zaczęło się od rowerów, stąd nazwa- BIKEandSOUL i dość duży asortyment dla jednośladów, ale tak naprawdę tworzymy wszystko co da się za pomocą szydła przekuć z myśli w coś magicznego i namacalnego. Wiosną w wolnych chwilach wynajdujemy na ulicach Sztokholmu porzucone jednoślady i pod osłoną nocy „malujemy” je włóczką, żeby mogły za dnia wywołać uśmiech na twarzy przechodniów i zabłysnąć w świetle fleszy. W zimie szalejmy na nartach, a podczas jazdy tworzymy magiczne czapy dla każdego kto chce mieć na swojej cennej głowie coś wyjątkowego, ciepłego i zrobionego z myślą właśnie o nim.

Dzierganie na stoku? Czemu nie, oto dowód! 🙂

Jak myślicie, czy ciężko przebić się z oryginalnym biznesem? Jak w takim przypadku zdobywać klientów? O tych i innych aspektach opowie bohaterka dzisiejszego wywiadu Iga Nasiek.

1. BIKEandSOUL to bardzo ciekawy i naprawdę niespotykany biznes! Skąd wziął się pomysł na tego typu działalność?

Wydaje mi się, że ten pomysł zrodził się z potrzeby znalezienia ujścia dla pozytywnej energii i zrobienia czegoś kreatywnego. Gdy przeprowadziliśmy się z Filipem do Stockholmu nie mogłam znaleźć pracy, a że należę do osób, które nie znoszą stagnacji, a na dźwięk słowa „nuda” zielenieję i zaczynam biegać w kółko tooo to zaczęłam kombinować i ubrałam swój rower, potem kolejny, porzucony pod parlamentem… reszta potoczyła się sama.

Cieszę się ogromnie, bo wreszcie mogę się wyżyć artystycznie, o czym marzyłam całe życie, mam kontakt z cudownymi ludźmi z całego świata, a ja kontaktu z innymi istotami tego świata potrzebuję jak tlenu i przede wszystkim moja praca jest moją pasją.

2. Pamiętasz Wasze początki? Ciężko było się przebić z tego typu biznesem?

Początki pamiętam bardzo dobrze, bo dopiero 1 czerwca będziemy świętować rok naszego BIKEandSOULovego biznesu. Czy było ciężko? Było i nadal jest! Ale gdy wreszcie robi się w życiu to co się kocha to nie ma to znaczenia, bo aż chce się pokonywać te przeszkody, szukać nowych rozwiązań i realizować coraz to bardziej odjechane pomysły! Chcę więcej, mocniej, intensywniej!

3. Ciekawi mnie, w jaki sposób zdobywacie klientów. Reklamujecie gdzieś swoją stronę? Czy raczej stawiacie na „marketing szeptany”? Wasze produkty ciężko przeoczyć, rower z kolorową włóczkową ramą na pewno rzuca się w oczy i przyciąga uwagę przechodniów

Dobrze, że zadałaś to pytanie, bo może Twoi i nasi czytelnicy nam podpowiedzą gdzie oni zaglądają w celu znalezienia wyjątkowych rzeczy? My najczęściej promujemy się współpracując z innymi kreatywnymi ludźmi, wspaniałymi kobietami, które tworzą świetne inicjatywy takie jak Wasza.

Oczywiście podczas naszych rowerowych wycieczek mam przy sobie ulotki, bo zawsze ktoś chce zrobić sobie z moim rowerem zdjęcie lub cyka nam fotki podczas jazdy. W miarę możliwości pojawiamy się na różnego rodzaju imprezach i targach. A marketing szeptany… nie ma lepszej reklamy niż zadowolony klient, dlatego tak bardzo zależy nam na tym żeby każdy kto dostaje coś marki BIKEandSOUL poczuł magię i ciepło, które wplatam między nitki podczas dziergania.

4. Wasza marka jest naprawdę oryginalna. Nie spotkałam nikogo, kto robiłby podobne rzeczy. Czy Twoim zdaniem każdy biznes powinien szukać swojego wyróżnika?

Myślę, że każdy musi znaleźć pomysł na siebie. Nie znam przepisu na sukces, ale myślę, że znalezienie niszy i robienie czegoś nietuzinkowego pomaga. Zwłaszcza, że wreszcie nastała era „rzeczy z duszą”, dzięki którym każdy może poczuć się wyjątkowy, zrobionych ręcznie z miłości do danego rzemiosła. Dla mnie bomba!

5. Wszystko zaczęło się od ozdabiania rowerów, skąd wziął się pomysł na poszerzenie asortymentu? Czy ten krok wpłynął na wzrost zainteresowania Waszymi produktami?

Asortyment poszerzyli nasi klienci. Sami im zresztą to proponujemy, nawet na stronie mamy zakładkę : „Twój projekt” , która umożliwia złożenie zamówienia na wszystko co tylko jesteśmy w stanie wykonać. Tym sposobem wysłałam już paczkę z pokrowcem na kierownicę samochodu i drążek zmiany biegów, poszewki na poduszki, zestawy do sesji zdjęciowych dla niemowląt i wiele innych cudownych rzeczy, które zamówili nasi cudowni klienci. Tak też zaczęliśmy robić czapki. Gdy spadł pierwszy śnieg zaczęliśmy dostawać niezliczoną ilość zamówień właśnie na wszelkiego rodzaju nakrycia głowy. Długie, klasyczne, z pomponem i bez, misie, sówki i inne cuda.

6. Czy macie jakieś plany związane z dalszym rozwojem Waszej działalności? Możesz mi coś zdradzić?

Planów mamy wiele. Na pewno marzy nam się sklep stacjonarny na starym mieście w Sztokholmie, ale mamy świadomość tego, że to będzie bardzo ciężko zrealizować…dajcie nam chwilę 😉 Na pewno chciałabym wystąpić w DDTVN i jeśli ktoś zna sposób jak tam trafić to czekam na podpowiedzi 🙂 Tak, maila już wysłałam… i będę słała do skutku.

Mam też nadzieję, że w przyszłym sezonie jesienno- zimowym uda nam się ruszyć z kolekcją swetrów o grubych splotach. Sama bym taki chciała, więc trzeba działać! Dalej nie planuję, bo należę do osób, które uwielbiają stawiać na żywioł. Przyszłość jest plastyczna, ja ją modeluję i wychodzą z tego bardzo fajne rzeczy 😉

7. Dzień Dobry TVN? Świetnie, też chętnie poczytam wskazówki jak się tam dostać! 🙂 Na zakończenie jeszcze jedno ważne pytanie, jakie rady dałabyś czytelniczkom Po Sukces Na Szpilkach, które chciałyby ruszyć z niestandardowym biznesem?

Ja mam tylko jedną radę: Uwierzcie w siebie, tylko od Nas samych zależy to czy osiągniemy sukces. Ja wreszcie przestałam wątpić w siebie i całe moje życie stanęło na głowie. Niezależnie od tego czy odnoszę sukcesy czy zderzam się z oceanem porażek ( oj tak było i będzie ich wiele) nie przestaję działać! Upór, miłość do tego co robimy i wiara we własne siły to według mnie przepis na sukces! GO GIRL GO !

seszon_03812

Więcej rzeczy z duszą znajdziecie na stronie www.bikeandsoul.com. Zachęcam też do odwiedzenia kolorowego fanpage’a.

Co myślicie o biznesie Igi? Jak podobają Wam się jej produkty? Ja jestem pod ogromnym wrażeniem zarówno całego asortymentu, jak i niezwykłej osobowości dzisiejszej bohaterki!

Zapowiadam, że w związku z nadchodzącymi drobnymi zmianami na blogu postanowiłam stworzyć trzy główne kategorię. W ramach kategorii Biznes będę się dzielić z Wami między innymi historiami ciekawych kobiecych biznesów. Jeśli prowadzisz działalność, która jest niebanalna i którą warto się pochwalić koniecznie do mnie napisz! Chętnie ugoszczę Cię jako kolejną bohaterkę tej serii!

Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Drukuj
  • PDF
  • StumbleUpon
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Wykop
  • email
|

Odbierz darmowego e-booka i poznaj 14 sposobów na zdobycie pierwszych klientów!

XSLT Plugin by BMI Calculator