Magdalena Ogórek receptą na stereotyp matki-polki

Nie sądziłam, że na moim blogu kiedykolwiek pojawi się wpis dotyczący polityki. Unikam tego tematu jak ognia, nie lubię go i nieszczególnie znam się na tych wszystkich rządowych zawiłościach. Ostatnie wydarzenia w naszym kraju sprawiły jednak, że postanowiłam poruszyć tę kwestię. Bez obaw, nie będę tu pisać o moich upodobaniach politycznych. One i tak są znikome. Chciałam zwrócić uwagę na coś innego – nutkę kobiecości, która pojawiła się w trakcie wyborów i sukces, który prawdopodobnie będzie widoczny, gdy nadejdzie czas  kolejnego głosowania.

Tak jak wspomniałam na co dzień tematy polityczne raczej dla mnie nie istnieją. Nie oglądam Wiadomości, obrad Sejmu, nie czytam w Internecie artykułów, których nagłówki krzyczą do mnie politycznymi nazwiskami. Nie interesuje mnie to i nie bardzo mam ochotę uczestniczyć w całym tym cyrku. Wybory są dla mnie kwestią głosowania na mniejsze zło, a nie faktycznym wskazywaniem rozwiązania na problemy naszego państwa. Od kiedy mogę głosować nie znalazłam wśród kandydatów osoby, która w pełni spełniałaby moje oczekiwania. I myślę, że to tyle co chciałabym na temat samej polityki powiedzieć. Jest jednak kwestia, którą mogę i chcę poruszyć. Ostatnie wybory sprawiły, że zwróciłam uwagę na rzecz nad którą nigdy przedtem się nie zastanawiałam. A to za sprawą kobiety, która chciała i wierzyła w to, że może objąć główne stanowisko w kraju.

Magdalena Ogórek, bo oczywiście o niej mowa, swoją kandydaturą wzbudziła niemałe zainteresowanie. Po raz pierwszy młoda i atrakcyjna kobieta stwierdziła, że nadaje się na głowę państwa, osobę, która potrafi poprawić jakość życia w Polsce. Pamiętam wiele negatywnych komentarzy po tym jak pojawiła się na liście kandydatów. Wielu negowało to, że poradzi sobie na takim stanowisku. W naszym państwie od zawsze funkcje prezydenta pełnił mężczyzna. Wizja kobiety, która ma kierować całym systemem oraz decydować o wojnie i pokoju stała się nieco szokująca, a dla niektórych wręcz śmieszna. Dodatkowej pikanterii dodawał fakt, że pani Magda jest naprawdę atrakcyjną blondynką, co dla większości wydaje się zaprzeczeniem inteligencji i ambitnych działań. Dla mnie stało się to inspiracją do stworzenia tego artykułu, bo dlaczego by nie poruszyć tematu kobiecego sukcesu w oparciu o najnowsze gorące wydarzenia? Prawda jest taka, że niewiele z nas decyduje się na przetarcie szlaków w dziedzinie, w której do tej pory nie byłyśmy mile widziane. Ilość takich kobiet można policzyć na palcach jednej ręki. Moim numerem jeden jest Sheryl Sandberg, prezes Facebooka i jedna z najbardziej wpływowych kobiet świata. Jej kariera rozwija się niesamowicie, a doświadczenia zawodowego można jej pozazdrościć. Na swoim koncie ma między innymi prace dla Departamentu Skarbu Stanów Zjednoczonych, Google i Starbucksa. Jeśli nie znacie jej niesamowitego przemówienia to zostawiam je pod tym linkiem. Jest to kobieta, która swoimi działaniami udowodniła, że płeć nie jest żadnym ograniczeniem. Czy Magdalena Ogórek może podobnie wpłynąć na polskie kobiety?

Na pewno jej osiągnięcia nie są aż tak imponujące. Nie mniej jednak jest osobą, która zdecydowała się pójść krok dalej. Jak sama podkreślała ma nadzieję, że jej kandydatura przetarła szlaki pozostałym kobietom, które chciałyby objąć kierownicze stanowiska w naszym państwie. Do tej pory niewiele z nich decydowało się na objęcie znaczących posad, a nawet jeśli mały takie ambicje to często przegrywały z tradycją i myśleniem, że mężczyzna sprawdzi się lepiej. Moim zdaniem pora na zmianę. Gruntowną. Jeśli kobiety w końcu nie uwierzą, że mogą rządzić światem to chyba osobiście przemówię im do rozumu. Będę szczera, dawno przestał mnie bawić rozsiewany od wieków stereotyp matki polki. Nie taką kobietą jestem i nie z taką postawą chcę być kojarzona. I myślę, że zdecydowana większość młodych obywatelek naszego kraju też nie chce. Tytuł tego artykułu jest trochę przewrotny. Wiem, że jedna pani Ogórek nie jest w stanie zmienić naszego myślenia. Wiem też że jej kandydatura nie sprawi, że za 5 lat 50% kandydatów starających się o fotel prezydencki będą stanowiły kobiety. Mam jednak nadzieję, że będzie to iskierka, która połączona z dziesiątkami innych iskierek wywoła prawdziwy płomień.

Osobiście chętnie przekonałabym się na własnej skórze o tym jak funkcjonuje kraj, którym rządzi kobieta. Jestem przekonana, że oznaczało by to mniej spięć międzynarodowych i chęci do wojowania, jakby nie było mocno zużytą szabelką. Być może bardziej od męskiej porywczości i tryskania testosteronem sprawdziłaby się kobieca empatia. Tego jeszcze nie próbowaliśmy. Może warto?

Z okazji moich siódmych z rzędu osiemnastych urodzin, które już jutro, życzę sobie abym wraz z innymi odważnymi i pragnącymi zmian kobietami udowodniła wszystkim, że można. Wierze, że możemy obejmować najwyższe stanowiska, rządzić korporacją, czy krajem. Szczególnie takim, gdzie męska ręka dawno przestała się sprawdzać. Zmieńmy coś. Wszystkim nam wyjdzie to na dobre.

 

Zapraszam Was do dyskusji.