Często podkreślam, że obecny świat daje nam mnóstwo możliwości. Zwykle korzystamy jedynie z niewielkiego procentu tego, co jest dostępne. Na nasze nieszczęście dotyczy to także możliwości na rozwój własnego biznesu. Nie od dziś wiadomo, że aby być o krok na przód, trzeba wyłapywać wszelkie pojawiające się trendy i nowinki. Fakt, że niewiele osób z nich korzysta, daje nam sporą przewagę nad konkurencją. Dziś opowiem Wam o moim wspaniałym odkryciu, czyli o jednym z najlepszych sposobów na zrzeszenie ludzi zainteresowanych konkretną tematyką. Na ten moment jest to dla mnie główna metoda na promocję własnej działalności. Jestem pewna, że większość z Was nigdy nie myślała o takim sposobie dotarcia do własnej grupy docelowej. Mam nadzieję, że od dzisiaj się to zmieni!

Pamiętam jak pewnego czerwcowego popołudnia siedziałam przed laptopem i zastanawiałam się, w jaki jeszcze sposób mogłabym dotrzeć do kobiet zainteresowanych własnym biznesem. O reklamie na Facebooku wiedziałam niewiele, nie potrafiłam odpowiednio jej targetować i nie bardzo widziałam sens w płaceniu za pozyskiwanie osób, które nie mają pojęcia o tym, co robię. Poza tym nie zależało mi na suchych liczbach. Chciałam ludzi, kontaktu, wymiany doświadczeń i możliwości pomocy kobietom, które są teraz w miejscu, w którym ja byłam jeszcze kilka lat temu. Tego reklama mi nie zapewniała.

Należałam już wtedy do kilku grup facebookowych i choć bardzo podobało mi się to jak działają, to nigdy nie pomyślałam o założeniu swojej. Wydawało mi się, że na to mogą sobie pozwolić jedynie naprawdę znane osoby. Tego popołudnia postanowiłam jednak zaryzykować. Stwierdziłam, że jeśli nikt do mnie nie dołączy, to po prostu usunę grupę po kilku tygodniach. Początkowo miała to być grupa umożliwiająca kontakt z moimi czytelniczkami. Szybko zaczęły tam jednak dołączać osoby zupełnie niezwiązane z moim blogiem.

Choć decyzja o założeniu grupy zapadła w ciągu dwóch minut, to wiem, że była to jedna z lepszych decyzji, jakie podjęłam. 3 czerwca 2015 roku stworzyłam własną grupę dla kobiet zainteresowanych własnym biznesem. Dziś, po blisko rocznych doświadczeniach postanowiłam opowiedzieć Wam o tym, jak to wszystko wygląda od kuchni, jak założenie własnej grupy wpłynęło na mój biznes, z czym się to wiąże i czy warto podjąć taki krok.

Dlaczego postanowiłam założyć własną grupę?

Tak jak wspominałam w pierwszych akapitach, zależało mi na tym, by znaleźć sposób, który sprawi, że moja działalność rozłoży skrzydła. Nie chodziło mi o to by mieć gdzie promować własne produkty, czy wpisy blogowe. Chciałam zaprezentować siebie, dać się poznać osobom zainteresowanym tematyką, o której piszę. Zależało mi na rozmowach, wymianie doświadczeń i dalszej edukacji. Wiedziałam, że grupa facebookowa to świetny sposób na to, by dzielić się wiedzą i faktycznie pomagać ludziom. Osoby dołączające do mojej grupy to zwykle kobiety, które szukają porady, chcą się czegoś dowiedzieć, potrzebują wsparcia i motywacji. Artykuł blogowy, nawet ten na najwyższym poziomie, zawsze będzie treścią kierowaną do ogółu. Uczestnicy grupy mają szansę uzyskać odpowiedzi na pytania dotyczące ich własnych problemów. Dlatego właśnie założenie grupy wydawało mi się naprawdę dobrym krokiem.

Jak wygląda codzienna praca nad grupą?

Mam świadomość, że wielu osobom wydaje się, że wystarczy na taką grupę zaglądać raz na kilka dni. Zanim założyłam swoją też tak myślałam. Prowadzenie grupy wymaga jednak sporego zaangażowania. Musicie wiedzieć, że taka inicjatywa ma sens jedynie wtedy, gdy uczestnicy naprawdę chcą się udzielać. Jeśli nikt się nie odzywa, nikt nie zadaje pytań, nie prowokuje do rozmów, to nie ma to większego sensu. To w rękach założyciela leży to, żeby grupę rozruszać. Aby ludzie nabrali zaufania i chcieli rozmawiać o swoich problemach, pasjach, biznesach, zainteresowaniach, czy innych tematach, trzeba dać im się poznać, pokazać, że jesteśmy tu dla nich i nie skupiamy się jedynie na własnych korzyściach.

U mnie praca nad grupą jest dość usystematyzowana. Publikuję regularne posty, poruszam przeróżne tematy, dzielę się wiedzą, motywuję kobiety do działania. To wszystko wymaga czasu. Do tego dochodzi jeszcze odpowiadanie na komentarze, moderowanie grupy, odpisywanie na wiadomości prywatne (których też pojawia się mnóstwo) i ogólne doglądanie tego co się dzieje. Jeśli ktoś nie jest w stanie poświęcić przynajmniej pół godziny dziennie na to, by zajrzeć na swoją grupę i przynajmniej godziny tygodniowo by stworzyć naprawdę wartościowy materiał dla uczestników, to moim zdaniem zakładanie grupy nie ma sensu. To jest naprawdę pochłaniające zajęcie, możecie mi wierzyć, że zdarza mi się spędzać nad grupą całe wieczory.

Pomimo tego, że założenie grupy jest całkowicie darmowe, to jednak warto choć trochę w nią zainwestować. Jeśli nie macie zdolności graficznych, dobrze zlecić komuś przygotowanie przyciągającego zdjęcia w tle oraz grafik do tematycznych postów. To taki mały dodatek, ale sprawia, że grupa wygląda bardziej profesjonalnie.

Jak założenie grupy wpłynęło na mój biznes?

Zgodnie z założeniem, grupa pozwoliła mi na rozwinięcie skrzydeł. Dzięki niej znacznie więcej kobiet trafiło na mojego bloga i zostało tam na dłużej. W grupie mam sporą część swoich klientek i wiem, że wiele z nich zdecydowało się na moje usługi, dzięki temu, że miały możliwość poznać mnie od innej strony. Mnóstwo uczestniczek zapisało się także na mój newsletter i są z niego naprawdę zadowolone. Oczywiście nie stało się to dzięki podpisywaniu postów swoim nazwiskiem. To akurat jest najmniejszą zasługą. Musicie wiedzieć, że większość grup (przynajmniej tych biznesowych) opanował ostatnio trend publikacji regularnych, tematycznych postów. Nie ma w tym nic złego, ale na większości z nich nie pojawia się nic więcej. Nie ma żadnego kontaktu z założycielem, nie ma wiedzy, nie ma nic, co można by uznać za wartość.

Ja zdecydowałam się pójść w zupełnie inną stronę. Na mojej grupie praktycznie nie ma postów, których celem jest zebranie jak największej ilości komentarzy. Dla mnie takie praktyki (nawet jeśli stanowi to pewnego rodzaju networking) nie mają sensu. Niestety część osób dodających komentarze robi to wyłącznie po to, by wypromować własne działania, produkty czy wydarzenia. I tak naprawdę mają w nosie, o czym piszą inni. Dlatego ja przyjęłam inną taktykę. Zamiast możliwości promocji, daję wartość. Co tydzień w mojej grupie pojawiają się Czwartkowe Podstawy Biznesu. Są to naprawdę długie i merytoryczne wpisy przydatne dla każdej początkującej osoby. Oprócz tego zawsze staram się pomagać i odpowiadam na każde pytanie, na które znam odpowiedź. Nie zawsze robię to na forum grupy, często zdarza mi się wysyłać prywatne wiadomości do uczestniczek.

Właśnie takie podejście sprawiło, że moja działalność wystrzeliła jak z procy. Daję coś od siebie, a w zamian otrzymuję zaufanie i zainteresowanie tym co robię. Dlatego niezależnie od tematyki grupy, warto pamiętać, że to Wy decydujecie o tym, jak będzie ona postrzegana. W grupie nie chodzi o to by mieć tysiące uczestników (na ten moment do mojej grupy należy 3310 osób, to więcej niż na fanpage’u, ale wciąż niewiele), ale o to, by byli oni aktywni i chcieli korzystać z wartości jaką oferujecie.

Czy warto założyć własną grupę na Facebooku?

Moim zdaniem warto, szczególnie jeśli posiadacie własny biznes. Wartościowa grupa pozwoli Wam dotrzeć do swojej grupy docelowej, umocnić Waszą pozycję eksperta, zaprezentować to, czym się zajmujecie i „na żywo” rozwiązywać problemy Waszej publiki. To ogromna korzyść dla każdego biznesu. Poza tym grupa zapewnia Wam kontakt z ludźmi z różnych branż. Dzięki temu możecie nawiązać świetne współprace, czy zrealizować wspólne projekty. Nie chodzi tu tylko o pozyskiwanie klientów, ja nawiązałam wspaniałe relacje z wieloma ciekawymi kobietami i naprawdę bardzo to cenię. Podsumowując nie znam nikogo, kto żałowałby decyzji o założeniu własnej grupy, a to chyba mówi samo za siebie 🙂

Jakie są minusy?

Oczywiście jak w każdym przypadku posiadanie własnej grupy ma także minusy i dobrze mieć ich świadomość. Największym i najbardziej upierdliwym minusem jest wszechobecny spam. Mam wrażenie, że spora część osób klika przycisk „Dołącz do grupy” tylko po to, bo ma nadzieje, że fartem uda się zdobyć nowych klientów. Mimo, że regulamin mojej grupy otwarcie zabrania promowania własnej działalności niezwiązanej z zakładaniem i rozwojem biznesu, niekiedy zdarza mi się usuwać po kilkanaście spamerskich postów dziennie! Ludzie próbują kombinować na różne sposoby i nieraz zdarzało mi się czytać wytłumaczenia, że kosmetyki do makijażu, czy środki na odchudzanie mają wiele wspólnego z tematyką grupy 😉 Wiem, że jest to problem niemal każdego administratora, dlatego warto zaangażować kogoś do pomocy. Poza tym dużo daje zmiana ustawień grupy na prywatną.

Sama jestem bardzo konsekwentna i choć nie wszystkim się to podoba to nie przepuszczam żadnego spamu. Wiele razy zdarzyło mi się zablokować uczestników za kilkukrotne łamanie regulaminu. Na ich nieszczęście mam świetną pamięć i zawsze zapamiętuję osoby, które namawiały już do zakupu produktu, czy dołączenia do MLMu 😉

Dodatkowym minusem posiadaniem grupy, choć już nie tak dużym, jest wspomniany już czas. Jeśli ktoś nie ma ochoty się udzielać i starać i liczy tylko na zbieranie plonów, to daleko nie zajdzie. Zakładając grupę trzeba sobie jasno powiedzieć, że regularnie będziemy poświęcać czas na jej rozwój. Inaczej uschnie w mgnieniu oka.

Myślałyście kiedyś o założeniu własnej grupy na Facebooku? Myślicie, że to dobry sposób na rozwój Waszej działalności? Jakie macie doświadczenia związane z uczestnictwem w takich grupach? Zapraszam do dyskusji 🙂