Kiedy nie warto brać się za blogowanie? Podsumowanie moich trzech lat

kiedy-nie-warto-brac-sie-za-blogowanie

7 listopada minęły trzy lata odkąd regularnie zasiadam do komputera i tworzę swojego bloga. W tym czasie moja wiedza na temat przygotowania odpowiednich treści, zdjęć, dostosowywania wpisów pod SEO i promocji gotowych materiałów znacznie poszybowała do góry. Gdy zaczynałam nie wiedziałam nic, kompletnie. Wszystkiego uczyłam się sama, głównie dzięki wartościowym artykułom blogowym i obserwacji bardziej doświadczonych koleżanek „po fachu”. Popełniłam w tym czasie sporo błędów, ale kto ich nie popełnia? Dziś, w ramach podsumowania, chciałabym zadedykować ten wpis osobom początkującym, które są niepewne, zupełnie jak ja jeszcze trzy lata temu. Nie napiszę tu jednak o korzyściach i zaletach, bo o tym możecie przeczytać w moich archiwalnych wpisach oraz w wielu artykułach na innych blogach. Poruszę jednak temat, o którym nie pisze nikt, czyli… kiedy nie warto brać się za blogowanie?

Od kilku lat regularnie śledzę różne grupy na Facebooku. Głównie ze względów biznesowych, bo znajduję tam mnóstwo wartościowych wskazówek, ale od czasu do czasu zdarza mi się wyłuskać także jakąś blogową poradę, której na próżno szukać w rozmaitych poradnikach. Coraz częściej w tego typu grupach pojawiają się posty osób, które chciałyby zacząć blogować. Pytają więc o odpowiednią domenę, proszą o radę odnośnie serwera, szukają wskazówek dotyczących zdjęć oraz długości publikowanych treści. Osoby te szanuję ogromnie, bo lubię jak ktoś bierze sprawy w swoje ręce i zaczyna od konkretów. Krew mrozi mi się jednak w żyłach, gdy po raz kolejny widzę post z pytaniem ile na tym blogu właściwie można zarobić i czy warto starać się o współpracę, jeśli ktoś ma trzy wpisy na koncie. Z reguły pozostawiam takie posty bez komentarza, bo możecie mi wierzyć, że na co dzień staram się być miła 😉 Jeśli jednak w przyszłości trafię na podobną rozmowę lub dostanę wiadomość w takim tonie (a są okresy, że dostaję ich naprawdę sporo) chciałabym podrzucić ten wpis konkretnej osobie i mam nadzieję zmusić ją tym samym do refleksji, czy w jej przypadku z blogowaniem w ogóle warto zaczynać.

Kiedy nie warto brać się za blogowanie?

Chcesz blogować, bo wszyscy blogują

Możesz mi wierzyć, że to nigdy nie będzie dobry powód. Jeśli ktoś założył bloga po to, by dzielić się swoimi zainteresowaniami, a Ty robisz to tylko dlatego, że dziś wszyscy to robią, to nadal dzieli Was przepaść. Nigdy nie dorównasz takiej osobie, bo tworzenie każdego artykułu będzie dla Ciebie pracą nieprzynoszącą żadnej satysfakcji. Prowadzenie bloga daje mnóstwo radości, ale tylko osobom, które naprawdę chcą to robić. Chcesz być jak wszyscy? Bądź sobą!

Chcesz blogować, bo kuszą Cię kosmetyki, książki i inne darmoszki

Bartery to temat rzeka i ciężko w tej kwestii znaleźć porozumienie. Niestety znam (naprawdę osobiście znam) takich ludzi, którzy założyli bloga tylko po to, by dostawać gratisty od firm. Przyznam, że boli mnie to, bo te osoby szkodzą nie tylko sobie, ale i innym blogerom. I żeby nie było tak kolorowo, sama potrzebowałam czasu żeby dojrzeć do tego, że recenzowanie darmoszki jest psuciem rynku. Przez te trzy lata dostałam takich propozycji dość sporo, ale przyjęłam jedynie trzy z nich. Zawsze były to książki, zawsze takie które sama chciałam kupić i zawsze z zastrzeżeniem, że zrecenzuje, jak uznam, że warto. Kiedyś jednak dostałam książkę, której recenzję przygotowałam, ale z szacunku dla autorki nigdy jej nie opublikowałam. Wiem, że po przeczytaniu mojej opinii żadna z moich czytelniczek nigdy by po nią nie sięgnęła. Mogłam oczywiście wstawić ten post i powiedzieć sobie, że recenzja ma być szczera i to podstawa, ale jednak stwierdziłam, że są granice dobrego smaku. Doskonale zdaję sobie jednak sprawę z tego, że są osoby, które wychwalą wszystko, by tylko dostać więcej gratisów. Jeśli to jest Twoja główna motywacja do założenia bloga, zrezygnuj. Dla dobra swojego i innych.

Chcesz blogować, bo hajs z bloga jest duży

Zawsze chce mi się śmiać, gdy o tym czytam 🙂 Owszem, pieniądze w blogosferze są i to spore. Od kilku lat jest to kwestia jawna i nikt nie ukrywa, że na wpisach współtworzonych z jakąś marką się zarabia. Myślę jednak, że warto wyjaśnić pare rzeczy. Po pierwsze, naprawdę wysokie stawki mają nieliczni. Dojście do takiego poziomu oczywiście jest możliwe, ale wymaga mnóstwo czasu, samozaparcia i pracy. Po drugie, dobre propozycje współprac nie spadają lawinowo z nieba. Owszem, maili jest wiele, ale nie każda firma ma ochotę zapłacić za wpis kilka, czy kilkanaście tysięcy (a często nawet kilkaset złotych). Po trzecie, trzeba pamiętać, że od każdego takiego przychodu trzeba zapłacić podatek, a wtedy kwota jaką faktycznie dostajemy dość mocno się kurczy. I mimo, że każdemu życzę takich stawek, jak te, które przedstawiłam we wpisie o blogerkach-hienach i narodowym cebulactwie, to jednak trzeba pamiętać o tym, że przeciętny bloger zarabia niewielki procent z tych sum, a dodatkowo nie są to pieniądze zarobione w ciągu pierwszych lat blogowania.

Chcesz blogować, bo marzysz o tym, by pracować w domu i pisać teksty popijając kawkę

Jeśli marzysz o tym, by utrzymywać się z blogowania i zająć się pracą w domu, która będzie wiązała się z siedzeniem przed komputerem i popijaniem aromatycznej kawy (jak to się często widuje na blogach i blogerskich Instagramach), to musisz na to poczekać… przynajmniej kilka lat. Trzeba naprawdę wielu starań by utrzymać płynność finansową z tego typu działalności, nie mówiąc już o tym, jak ważne jest umiejętne zarządzanie swoim budżetem. Pamiętaj, to że weźmiesz dziś kilka tysięcy za wpis nie oznacza, że w przyszłym miesiącu dostaniesz jakąkolwiek sensowną propozycję. Dlatego owszem, mierz wysoko, ale z planami o rzuceniu etatu na rzecz blogowania jeszcze trochę się wstrzymaj 😉 Poza tym uwierz, rzeczywistość, aż tak pięknie nie wygląda.

Chcesz blogować, bo to lekkie zajęcie, które nie wymaga wysiłku

Absolutnie nie twierdze, że blogowanie, to jakieś mega wyczerpujące zajęcie. Wykonywałam w swoim życiu kilka prac i jeśli mam być szczera, to niemal każda z nich wymagała większego wysiłku, a na pewno była bardziej męcząca. Nie zgadzam się jednak z tym, że osoba prowadząca dobrego, poczytnego bloga całymi dniami siedzi i pachnie i jedynie od czasu do czasu z nudów stuknie kilka razy w klawiaturę. Na własnym przykładzie  mogę powiedzieć, że stworzenie dobrego jakościowo, merytorycznego wpisu to kwestia kilku godzin, a nawet kilku dni! Oczywiście przygotowany tekst trzeba jeszcze odpowiednio wyedytować, dopasować pod SEO, zrobić ciekawe zdjęcie (a najczęściej kilka), obrobić je, przygotować przyciągający opis i udostępnić w social mediach. Później przychodzi czas na odpowiadanie na komentarze, maile i inne wiadomości, których czasami jest naprawdę sporo. Jeśli dodatkowo masz ośmiogodzinną pracę na etacie, czy własny biznes (jak w moim przypadku), to prowadzenie bloga na wysokim poziomie naprawdę nie jest lekkim zajęciem.

 

Mam nadzieję, że zmusiłam do refleksji przynajmniej część osób, które zastanawiają się nad stworzeniem własnego bloga. Czasem warto spojrzeć na sprawę z innej perspektywy i zastanowić się, czy dane zajęcie, aby na pewno jest dla nas. Przy okazji jeszcze raz serdecznie dziękuję Wam za wspólne trzy lata! Jesteście moją codzienną motywacją, napędem do działania, sprawiacie, że śmielej realizuję swoje cele i widzę w tym ogromny sens. A poza tym, jak tu nie lubić przedsiębiorczych kobiet, które ciągle chcą zmieniać swoje życie na lepsze? 🙂