Czego własny biznes nauczył mnie o… pracy na etacie

czego nauczyło mnie prowadzenie własnej firmy

Z pracą etatową nie jestem związana od jakichś 5 lat. Paradoksalnie jednak im więcej czasu mija, tym więcej mam przemyśleń i wniosków na jej temat. Rozniosłam w swoim życiu masę CV, byłam na wielu rozmowach, nie obce są mi staże, wolontariaty i wertowanie ogromnej ilości ogłoszeń w nadziei, że może w końcu znajdę coś dla siebie. Z perspektywy czasu widzę jednak, jak wiele błędów popełniłam, a co ciekawe zdecydowaną ich ilość dostrzegłam dopiero wtedy… gdy założyłam własny biznes!

Zapewne nie zdziwię nikogo jeśli napiszę, że znalezienie pracy nie było prostym zadaniem. Kiedy roznosiłam swoje pierwsze CV byłam młodą dziewczyną totalnie niepewną siebie i swoich umiejętności. Chwilami szłam do kolejnej firmy bardziej po to, by uciszyć wyrzuty sumienia, niż po to, by otrzymać daną posadę. Ogromnie bałam się, że sobie nie poradzę i jak teraz o tym myślę, to chyba miałam ku temu powody.

Wydaje mi się, że do poszukiwania pracy podchodziłam jak większość młodych osób, przynajmniej w tamtych czasach. Aplikowałam na dane stanowisko, bo chciałam na nim pracować, a nie dlatego, że jakoś szczególnie się na nie nadawałam. Nie miałam zbyt dużego doświadczenia i choć chciałam się uczyć i szybko przyswajałam nowe umiejętności, to potrzebowałam osoby, która wprowadzi mnie w te wszystkie firmowe zawiłości, co dla właścicieli firm nie było zbyt korzystnym rozwiązaniem.

Teraz gdy już nie pracuję dla kogoś, a nawet sama od czasu do czasu poszukuję ludzi do realizacji różnych zleceń, wiem jak ważne są dla mnie umiejętności. Zrozumiałam, że sama nie mogę i szczerze mówiąc nie mam ochoty zlecać przygotowania banneru, czy logo komuś, kto dopiero się uczy się grafiki. Nie mogę też polecić znajomej copywritera, który w życiu przygotował tylko dwa teksty. Żeby zaoszczędzić sobie czasu i ewentualnych nerwów szukam osób doświadczonych, które od razu wiedzą o co mi chodzi. I choć wiem, że zatrudnianie ludzi to zupełnie inna bajka, to jednak dopiero po latach dostrzegłam, jak logiczne jest to, na co kiedyś tak mocno się oburzałam.

Wiem, że teraz podejście dość mocno się zmieniło i wiele osób przed pójściem na jakąkolwiek rozmowę poszerza umiejętności we własnym zakresie, korzystając z różnego rodzaju kursów, czy samodzielnej nauki w domu. Nadal zdarzają się jednak osoby, które chodzą na spotkania rekrutacyjne bez żadnego przygotowania nie mając pojęcia nie tylko o rzeczach, które miałyby należeć do zakresu ich obowiązków, ale nawet o tym, czym dana firma konkretnie się zajmuje. Po prostu idą i liczą na szczęście, co moim zdaniem jest dużą ignorancją.

Jeśli póki co nie planujecie żadnego biznesu, albo wręcz kompletnie nie widzicie się w roli przedsiębiorcy, to pamiętajcie, że warto przygotować się do pracy na etacie i nieco popracować nad swoimi umiejętnościami zanim zgłosicie się na konkretną rozmowę. Weźcie też poprawkę na to, że studia to nie wszystko. Sam dyplom nie oznacza, że posiadamy określone kompetencje. Większość uczelni opiera się przede wszystkim na teorii, która w codziennej, realnej pracy w większości branż stanowi tylko niewielki procent tego, co faktycznie się przydaje.

Zdaję sobie sprawę z tego, że to o czym piszę nie jest żadnym odkryciem dla osób w moim wieku, ale wiem, że trafiają tu również młode dziewczyny, które tak jak ja kiedyś kompletnie nie mogą zrozumieć, dlaczego tak ciężko im znaleźć  sensowną pracę. Prawda jest taka, że większość pracodawców bardzo ceni sobie proaktywne podejście. Jeśli gołym okiem widać, że mamy ogromną potrzebę samorozwoju, bo na własną rękę staramy się szkolić i zdobywać doświadczenie, to już na starcie jesteśmy cennym pracownikiem. Niestety przyuczanie kogoś od podstaw bardzo rzadko jest opłacalne, dlatego właśnie większość przedsiębiorców szuka osób, które niemal od razu mogłyby zająć się realizacją normalnych obowiązków. Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że trudno zdobyć doświadczenie, gdy każdy go wymaga, ale dlatego właśnie warto otworzyć się na różne formy zdobywania wiedzy, nawet jeśli przez jakiś czas mamy robić to bezpłatnie.

Takim dodatkowym i bardzo pożądanym atutem na każdej rozmowie o pracę (czego kiedyś również nie wiedziałam) jest pewność siebie i ogromna wiara w to, że rzeczywiście poradzimy sobie z powierzonymi zadaniami. Jeśli siada przed nami ktoś wystraszony i zahukany, to ciężko w nim dostrzec wymarzonego członka swojego zespołu. Skoro my nie jesteśmy pewni własnych umiejętności, to dlaczego pracodawca miałby w nie uwierzyć? Warto o tym pomyśleć i popracować nie tylko nad własnymi zdolnościami, ale i nad sobą. Teraz już to wiem, ale kiedyś? Siedziałam na tych rozmowach jak mysz pod miotłą i chwilami czułam się, jakby ktoś przyprowadzał mnie tam za karę. Znacie to uczucie? Chyba większość z Was doskonale wie o czym mówię 🙂 Obecnie mi samej dużo lepiej pracuje mi się z osobami, które doskonale wiedzą co potrafią. Przecież to logiczne! Pytanie tylko, czemu wciąż wiele osób zaczyna to rozumieć zbyt późno?

 

Jestem ciekawa czego Was własny biznes nauczył o pracy na etacie? A może traktujecie to, jako dwie zupełnie rozbieżne dziedziny i nie widzicie żadnych powiązań?

PS. Oczywiście jestem świadoma, że nie trudno trafić na pracodawców-ignorantów, dla których nie są ważne umiejętności i doświadczenia, a to byśmy harowali za jak najniższą stawkę. Wpis dotyczy jednak tego na co mamy wpływ i co możemy zmienić 🙂