7 zdań, które usłyszysz pracując w domu | Po Sukces Na Szpilkach

7 zdań, które z pewnością usłyszysz pracując w domu

7 zdań, które usłyszysz pracując w domu

Dom stał się moim biurem kilka dobrych lat temu i choć od tego czasu nie ukrywam, że nie mam zamiaru wracać na etat to i tak wybrana przeze mnie forma pracy nadal rodzi wiele pytań i budzi nieustanne emocje. Zwykle najwięcej wątpliwości mają osoby z dalszego otoczenia, które nie do końca rozumieją jak można zarabiać nie opuszczając własnego mieszkania, a często nawet łóżka! Wiem, że nie jestem z sama, wielu przedsiębiorców pracujących zdalnie spotyka się z mniejszym lub większym niezrozumieniem. Wśród zapytań i „wniosków” znajomych i członków rodziny często pojawiają się te same stwierdzenia, dlatego dziś przedstawiam 7 zdań, które na pewno usłyszysz pracując w domu. Do stworzenia tego artykułu zaprosiłam również inne kobiety wykonujące wolne zawody, które zechciały podzielić się swoimi doświadczeniami. Zebrałyśmy prawdziwe perełki!

Wpis ten pierwotnie powstał z myślą o osobach, które działają zdalnie i mogą dzięki niemu przekonać się, że nie tylko ich praca budzi spore emocje otoczenia. Chciałabym jednak, żeby przeczytały go również osoby, które nigdy z pracą w domu nie miały do czynienia i nie do końca zdają sobie sprawę jak to NAPRAWDĘ wygląda. Jeśli więc znacie takie osoby i czujecie, ze ten temat jest dla nich zupełnie obcy to podeślijcie im ten artykuł, aby mogły się przekonać, że taka forma działalności jest czymś zupełnie normalnym i wymaga takich samych (a czasem nawet większych) nakładów czasu i starań jak każda inna praca. Dodatkowo możecie sprawdzić również, jak przekonać bliskich, że praca na własny rachunek ma sens.

 

7 zdań, które usłyszysz pracując w domu

 

„Kiedy pójdziesz do normalnej pracy?”

To chyba najbardziej popularne pytanie, które jeszcze dwa lata temu słyszałam nagminnie. Całe życie byłam przekonana, że „normalna praca” to taka, która jest legalna i przynosi pieniądze. Jak widać żyłam w błędzie 😉 Okazało się, że dla większości ludzi mianem normalności można określić jedynie biuro, czy inny zakład gdzie od poniedziałku do piątku spędza się czas od 8:00 do 16:00. Mimo, że świat tak mocno poszedł do przodu i pojawiły się nowe możliwości niektórym osobom (nawet tym młodym) nadal ciężko zrozumieć, że blogowanie na pełen etat i zdalne ustalenia z klientkami to normalna praca, która niczym nie różni się od tej podejmowanej poza domem.

„Ale jak to nie masz czasu?”

Niektórym wydaje się chyba, że praca we własnych czterech kątach jakąś nadludzką mocą rozciąga dobę i sprawia, że czas mnoży się zamiast umykać, a w efekcie czego wystarcza go absolutnie na wszystko. Kiedy mówię, że nie mogę umówić się dziś, czy jutro, a dopiero za tydzień często spotykam się ze zdziwieniem, bo skoro jestem w domu to sama przecież decyduję o tym co robię, kiedy siedzę przed komputerem lub beztrosko wychodzę spędzić czas na kawie i ploteczkach. Kiedy jest więc okazja by się spotkać powinnam rzucić wszystkie swoje obowiązki, bo przecież i tak mogę wrócić do nich kiedy chcę! No jakby to powiedzieć… nie do końca.

„Zrób/załatw, bo przecież i tak jesteś w domu”

Jedno z moich „ulubionych” stwierdzeń. Mam wrażenie, że praca w domu kojarzy się z leniuchowaniem w każdym możliwym momencie, przerwami co pół godziny, snuciem się w szlafroku od rana do nocy i możliwością załatwienia wszystkiego na co normalni śmiertelnicy zwyczajnie nie mają czasu. Między jednym a drugim artykułem można przecież bez problemu ugotować obiad, upiec ciasto i ogarnąć cały dom. Odpisywanie na maile i praca z klientami nie koliduje natomiast w żadnym stopniu z tym żeby umyć wszystkie okna, zrobić zakupy, załatwić wszystkie kwestie związane z wakacyjnym wyjazdem dla 5 osób, czy kupić urodzinowy prezent dla cioci od strony ojca. Najlepsze, że to wszystko zajmie nam zaledwie chwilę, po czym znowu będziemy mogły wrócić do pracy. W sumie to nawet się nie zorientujemy, że wyszłyśmy!

„Tobie to dobrze, nie musisz wcześnie wstawać”

Oczywiście, przecież to bez znaczenia czy wyskoczę z łóżka o 5:00 rano, czy zwlekę się z niego niechętnie koło południa – robota i tak zrobi się sama. Mogę spać po kilkanaście godzin dziennie i absolutnie nic na tym nie tracę. Zabawne jak dziwne przekonania łączą się z pracą w domu. Zazwyczaj wstaję koło 6:30 i w okolicach 8:00 siedzę już przed komputerem. Zdarza się jednak, że śpię do 8:00, czy 9:00, ale zazwyczaj wynika to z tego, że pracę skończyłam koło 2:00 czego, jak można się domyślić, zwykle nie robią ludzie na etacie. Ale przecież i tak jest mi tak dobrze! I Tobie jeśli pracujesz w domu również, nie ma wyjątków!

„Ja to mam ciężką pracę, ale Ty… zazdroszczę”

Aż chciało by się zapytać czym jest „ciężka praca”? Czy ciężko jest tylko wtedy, gdy chodzi się do pracy, której serdecznie się nienawidzi? A może żeby było ciężko trzeba urabiać się po łokcie? Nie neguję żadnej pracy, nie uważam też że moja forma zarabiania należy do tych wymagających niewyobrażalnego wysiłku. Ale każdy kto pracuje umysłowo wie jakie to bywa męczące. Nasz mózg ma czasem dość niezależnie od tego, czy siedzimy w biurze, czy w domu. Poza tym sama praca z klientami nie należy do najprostszych zadań, bo ludzie w zdarzają się bardzo różni, zupełnie tak jak w małej firmie, czy w dużej korporacji. Ale co my, beztroskie lekkoduchy możemy o tym wiedzieć 😉

„I co Ty właściwie robisz w tej pracy?”

Co ciekawe pytanie to rzadko wynika z niewiedzy. Dużo częściej pojawia się z niezrozumienia faktu, że siedząc przed komputerem można wykonywać normalne, poważne czynności niezwiązane z bezsensownym klepaniem w klawiaturę, przeglądaniem Facebooka, czy pokonywaniem kolejnych leveli gier.

„Zarabiasz coś na tym?”

Pytanie to z jednej strony jest śmieszne, ale z drugiej naprawdę smutne. Jakby nie spojrzeć, wychodzi na to, że osoby pytające o zarobek biorą pod uwagę możliwość, że siedzimy w domu nie mając z tego złamanego grosza, a co za tym idzie bez żadnych oporów żerujemy na pozostałych domownikach, którzy muszą zapewnić nam pełne utrzymanie. Wiadomo jak to jest z własną działalnością, czasem wynagrodzenie jest świetne, innym razem serce krwawi gdy robimy przelew do ZUSu, bo po oddaniu wszelkich należności niewiele nam zostaje. Taka jest specyfika pracy w domu, jednak czy naprawdę sprawiamy wrażenie bezrobotnych pasożytów bez perspektyw i ze sporym debetem na koncie? 😉

 

Z jakimi opiniami spotykają się inne kobiety?

 

Jak się okazuje temat pracy w domu i związanej z nią komentarzami budzi naprawdę duże emocje. Przygotowując się do stworzenia tego artykułu poprosiłam uczestniczki facebookowej grupy Uli Phelep o to by podzieliły się ze mną najczęstszymi zdaniami jakie słyszą od swoich znajomych czy rodziny w związku z wybraną przez siebie formą pracy. Ku mojemu zaskoczeniu post ten zyskał 86 komentarzy i cały czas pojawiają się w nim kolejne wypowiedzi! Część z cytowanych opinii spotyka mnie samą i wspomniałam o nich powyżej, inne są dla mnie zupełną nowością (wśród nich kilka wprawiło mnie zresztą w totalne osłupienie). Poniżej znajdziecie kilkanaście cytatów, które szczególnie chciałabym tu przytoczyć.

Tak jak się spodziewałam najczęstszym co pada z ust osób niezwiązanych totalnie z działalnością w domu jest pytanie „Kiedy pójdziesz do normalnej pracy?”. Okazuje się, że problem z uznaniem tego za pełnoprawną czynność zarobkową mają nie tylko osoby starsze, ale również młodzi ludzie, którzy nie przekroczyli 25, czy 30 roku życia. W ramach uznania wyłącznie pracy etatowej pojawiają się również komentarze odnoszące się do obniżonego poziomu bezrobocia, a nawet sugestie podjęcia konkretnego stanowiska (często kompletnie niezwiązanego z tym co aktualnie robimy)! Przytoczę tu nawet jedną z wypowiedzi „Jestem radcą prawnym, pracuję w domu. Moja mama mnie ostatnio zapytała, czy by nie było lepiej gdybym pracowała gdzieś na etacie jako pomoc księgowej”. Pod postem pojawiały się także komentarze cytujące oceny w stylu Siedzenie przed komputerem to nie praca – kopanie rowów to jest praca”.

 

Jakie były inne wypowiedzi? Oto kilka z nich:

„Nie masz czasem potrzeby, aby wyjść do ludzi?” ewentualnie „Nie nudzi Ci się?”

„Wiem, że byłyśmy umówione, ale coś mi wypadło, a Ty i tak siedzisz w domu to możemy przełożyć nasze spotkanie?”

Ale po czym ty jesteś zmęczona… przecież nie pracujesz żadna z nas nie pracuje, my po prostu siedzimy i odcinamy kupony 🙂 Po czym tu być zmęczonym!

„A tak na co dzień czym się zajmujesz?”, „Ale ja nie pytam o hobby tylko o pracę” tego typu komentarze autentycznie rozbawiają mnie do łez!

„Ale po co Twoje dziecko chodzi do żłobka? Przecież SIEDZISZ W DOMU” – podobna wypowiedź pojawiła się kilkukrotnie. Nawet nie wiem jak to skomentować.

„Oczy sobie popsujesz od tego komputera”

„Całymi dniami w domu siedzisz,a nic nie zrobione – gary byś chociaż pomyła albo śniadanie mężowi do PRACY naszykowała”

„A co zamierzasz robić w życiu, no wiesz, TAK NA POWAŻNIE?”

 

Całe szczęście pod postem pojawiło się też kilka pozytywnych odpowiedzi. Bardzo się cieszę, że są rodziny, które doceniają pracę w domu i uważają ją za normalną formę zarabiania wymagającą czasu, realizacji wielu obowiązków i oddania. Dziewczyny przytoczyły bowiem takie wypowiedzi:

„Fajnie, zazdroszczę”, „Jak Ty to wszystko godzisz?”, „Rewelacja!”. Nigdy nie usłyszałam żadnej negatywnej opinii”

„Zazdroszczę” lub „Szczęściara”

„Podziwiam – ja bym nie dał(a) rady zabrać się za pracę, to wymaga wielkiej samodyscypliny, jak Ty to robisz?”

„Ogólnie pełne zrozumienie. Babcia tylko ostatnio pytała „A Ty córuś to pracujesz czy pracujesz z domu?” 😀 W rodzinie narzeczonego własna działalność to najczęstsza forma zarabiania, więc zwłaszcza oni traktują mega poważnie to, co robię 🙂 „

 

Jeśli należycie do grupy Urszuli Phelep to możecie prześledzić sobie cały ten wątek, co gorąco polecam, bo naprawdę ilość wypowiedzi jest szalona i nie zdołałabym zebrać ich wszystkich. Jak widać opinie na temat pracy w domu bywają różne. Istnieją wspierający partnerzy i rodziny w których można liczyć na pełne zrozumienie. Ja sama wszelkie dziwne komentarze usłyszałam jedynie poza kręgiem najbliższych (mój partner też pracuje w domu więc w moim związku taka forma pracy jest czymś zupełnie normalnym). Warto jednak podkreślić, że nadal tego typu działalność spotyka się z niezrozumieniem, a nawet szydzeniem ze strony otoczenia. Po części wynika to zapewne z braku wiedzy i różnic pokoleniowych, wydaje mi się jednak, że spore grono osób nawet nie ma ochoty tego zrozumieć i posłuchać argumentów drugiej strony. Być może ten wpis im w tym pomoże? W razie czego warto podesłać im również wpis obrazujący jak naprawdę wygląda praca w domu.

 

Jestem ciekawa co Wy myślicie na temat pracy zdalnej w domu? Z jakimi komentarzami spotykacie się najczęściej?

Podziel się:
  • Facebook
  • Twitter
  • Drukuj
  • PDF
  • StumbleUpon
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Wykop
  • email
|

Odbierz darmowy poradnik i poznaj 5 kroków do większej sprzedaży w biznesie online!

Proszę czekać...

Sprawdź maila i potwierdź zapis na listę