Dlaczego kobiety mają mniejszą szansę na sukces?

W lipcu tamtego roku zdecydowałam się za zmianę grupy docelowej mojego bloga. Treści które do tej pory kierowałam do wszystkich od tamtej pory zaczęły być adresowane wyłącznie do kobiet. Miałam w tym pewien cel. Po pierwsze chciałam doprecyzować swoje działania, znaleźć swoją małą niszę i maksymalnie się na niej skupić. Po drugie zdałam sobie sprawę, że kobiety mają mniejsze szanse na sukces niż mężczyźni. Dlaczego więc zdecydowałam się pisać właśnie dla nich?

Choć żyjemy w czasach, gdzie role płciowe ulegają znacznym przemianom, to nadal mężczyźni stanowią silniejszą część naszego społeczeństwa. To oni zdecydowanie częściej zajmują decyzyjne stanowiska i kierują zespołem. Męska dłoń czuwa nad największymi korporacjami na świecie, nad państwami i losami obywateli. To zwykle męska głowa wychyla się zza sejmowej mównicy i zarządza zmiany przepisów. Jak to się dzieje, że mężczyźni szybciej i dużo częściej dochodzą to władzy? Co decyduje o ich spektakularnych osiągnięciach?

Odpowiedź jest prosta, chociaż chyba lepiej czułabym się mówiąc Wam, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Pewność siebie. Cecha, której nam kobietom zdecydowanie brakuje. Widać to w prawie każdej dziedzinie życia. Boimy się awansu, bo myślimy że nie poradzimy sobie w nowej roli. Ba! Boimy się iść do szefa i powiedzieć, że robimy dla firmy naprawdę wiele i nasze starania powinny zostać docenione. Choćby niewielką podwyżką. Niewielką, bo w większości nie mamy śmiałości by zarabiać duże pieniądze. Przecież nie jesteśmy wystarczająco dobre. Prawdziwe męczarnie przeżywają freelancerki, które regularnie muszą wyceniać swoje usługi. Nie mówią dużo, bo boją się ośmieszenia. Dostają więc mało, a w efekcie często ledwo wiążą koniec z końcem. Własna firma? Przez długi okres czasu odkładamy jedynie na ZUS, bo nie wystarcza odwagi na podniesienie cen produktów. Jak można prosić oddanych klientów o większe pieniądze?  Albo jeszcze gorzej,  jak zażądać zapłaty od znajomej, w której projekty wkładamy tyle pracy, że nie starcza nam czasu na nasze. Przecież to znajoma. Uporczywi klienci? Wiecznie niezadowolone marudy? Lepiej siedzieć cicho i nie zwracać im uwagi. Jeszcze pójdą do konkurencji… Koleżanka prosi o przysługę. Piąty raz w tym miesiącu. Odmówić nie wypada mimo, że brakuje już siły i ochoty na spełnianie jej coraz dziwniejszych zachcianek. A facet? Jak to facet. Czasem Cię denerwuje, ale przecież się nie sprzeciwisz i nie powiesz że nie możesz już znieść jego głupiego zachowania. Jeszcze się obrazi. I odejdzie.

Przykładów można by wymienić dużo więcej.  Brak pewności siebie zmusza nas do robienia rzeczy na które nie mamy ochoty, a kompletnie oddala od naszych celów i marzeń. Czy ktoś, kto sam nie wierzy w to, że mu się uda może odnosić sukcesy? Nie sądzę. Stąd duża rozbieżność między dokonaniami kobiet i mężczyzn. Godzimy się na to, że przez wieki uznawane byłyśmy za słabsze i dobrowolnie zostajemy w tej roli. Często mamy ogromne pragnienia, chcemy otworzyć się na świat i nowe możliwości. Ale brakuje nam odwagi. Boimy się opinii bliskich, a nierzadko też zupełnie obcych ludzi. Żyjemy w obawie, że nie damy sobie rady, bo nie mamy odpowiednich umiejętności. Z uporem umniejszamy swoje zasługi i w większości nieśmiało mówimy o swoich osiągnięciach. Robimy wszystko by świat się nami zainteresował, a gdy okazuje nam uwagę uciekamy. Często to czym się zajmujemy jest zupełnie „nie nasze”, ale nie rezygnujemy w obawie przed konsekwencjami. Tkwimy w złej pracy, niesatysfakcjonujących związkach i toksycznych relacjach, bo boimy się odejść. Brak pewności siebie kawałek po kawałku odbiera nam poczucie szczęścia.

Dlaczego zdecydowałam się na to, by pisać dla kobiet? Bo wiem, że potrzebujemy wsparcia, motywacji, a czasem ogromnego kopniaka, ale potrafimy wszystko zmienić. Mamy duże ambicje i zmysł do interesów. Mamy siłę, choć czasem nie odkrytą. I nie piszę tylko o Was. Sama walczę nieraz ze strachem i brakiem wiary we własne możliwości. Na szczęście coraz rzadziej. Wiem, że pewności siebie i siły da się nauczyć. Mam na to kilka sprawdzonych sposobów, jeśli chcecie to kiedyś o tym napiszę. Robię wszystko, by nie dopuścić do siebie wewnętrznego głosu, że nie jestem na coś wystarczająco dobra. Jestem, a nawet jeżeli nie to wkrótce będę.

Zastanawia mnie, jak u Was jest z pewnością siebie? Czy często rezygnujecie z czegoś, bo nie wierzycie, że Wam się uda? Jeśli już poruszam temat sukcesu, to chcę to robić od początku. A uważam, że kluczem wyjścia, podstawą jest wyrobienie w sobie cech, które zdecydowanie pomagają w jego osiągnięciu. Będę więc wdzięczna za wszelkie komentarze.