Małe podsumowanie, czyli co się działo u mnie w minionym tygodniu

Dziś mam dla Was wpis, którego nigdy wcześniej na moim blogu nie było. Co więcej, nie spodziewałam się, że tego typu tekst kiedykolwiek się tu ukaże. Lubię jednak kombinować, zmieniać i testować różne rozwiązania, więc nie mogłam sobie odmówić mojego lifestylowego debiutu. Zresztą o tym, że mam takie plany wspominałam już w urodzinowym wpisie. Oczywiście tego typu artykuły będą pojawiać się tu zbyt często, ale jestem ciekawa, jak przyjmiecie zupełnie nową formę 🙂

 

Poniedziałek

Miniony tydzień zaczął się bardzo przyjemnie. W końcu udało nam się z Aliną z Design Your Life  umówić na dość długo planowaną kawę. Miałyśmy okazję spotkać się już dwukrotnie podczas różnych wydarzeń blogowych, ale poplotkować w spokoju do tej pory nie było nam dane. Tym razem obgadałyśmy chyba wszystkie tematy blogowo-produktowe 😀 Dwie godziny minęły bardzo szybko i nawet nie przyszło nam do głowy żeby zrobić jakieś pamiątkowe zdjęcie. No cóż, na pewno to nadrobimy! Swoją drogą… jak ja mogłam żyć nie wiedząc, jak genialnie smakuje piernikowe latte?!

 

Wtorek

Kto wymyślił żeby listonosze pojawiali się z samego rana?! No dobra, wcale nie było tak wcześnie. Po prostu mój budzik w telefonie chyba na dobre odmówił posłuszeństwa, bo od tygodnia zupełnie nie ma zamiaru mnie budzić. Warto jednak było ubierać się w pośpiechu, bo w końcu otrzymałam długo oczekiwaną przesyłkę. W paczce znalazłam INSPI Planner, który miałam przyjemność otrzymać od jego autorki, Ewy. Więcej na temat plannera napiszę w osobnej recenzji, która ukaże się w przyszłym tygodniu. Myślę, że pora wpisać tam cele na 2016 rok, mam ich całkiem sporo!

 

inspiplanner

 

Środa

Od jakiegoś czasu próbuje swych sił w fotografii i uczę się robić coraz lepsze zdjęcia. Do dobrych i przykuwających uwagę kadrów jeszcze mi daleko, ale co jakiś czas zaczynam dzień od małej domowej sesji. W środę też postanowiłam urządzić sobie w pokoju małe studio. Póki co zupełnie nie umiem się przełamać do trybu manualnego, chociaż wiem, że bez tego się nie obejdzie. Oświetlenie przy obecnej pogodzie też mi nie sprzyjało. Mimo wszystko udało mi się zrobić trochę zdjęć na bloga. Jeden z efektów ostatnich sesji możecie zobaczyć poniżej. Nie zwracajcie uwagi na tło, chodziło mi po prostu o ładne uchwycenie kwiatów, nie jest to końcowa wersja, którą normalnie wstawiłabym na bloga.

 

Kwiaty

 

Czwartek

Przed północą zakończyła się sprzedaż mojego e-kursu, a co za tym idzie cały dzień miałam ręce pełne roboty. Ostatecznie szlifowałam przygotowane materiały, kilka razy sprawdzałam listę uczestniczek upewniając się, że nikogo nie pominęłam i robiłam wszystko, by dopiąć sprawę kursu na ostatni guzik. Zajęło mi to cały dzień, więc miniony czwartek oficjalnie ogłaszam dniem bez życia. Jakby tego było mało poszłam spać w środku nocy! Mimo tego…

 

Weekend

…piątek zaczął się bardzo wcześnie. Już o 6:00 rano do uczestniczek kursu poleciały pierwsze maile z zadaniem. Emocje nie pozwoliły mi już zmrużyć oka nawet na godzinę 🙂 Jeśli kiedyś zdecydujecie się na sprzedaż własnych produktów, to jednego możecie być pewne – nie pośpicie. Reszta weekendu na szczęście minęła mniej stresująco. Jak to zwykle bywa u mnie w weekendy wybrałam się na śląsk, tym razem zaczynając od buszowania po katowickich sklepach. Niestety mimo wielu przymiarek zakupy nie poszły zgodnie z planem. Na szczęście dalsza część weekendu minęła bardzo przyjemnie. Była domówka i duuuużo odpoczynku. Dodatkowo udało mi się w końcu zaplanować styczniowy wyjazd do Wisły! Będzie SPA! Jestem w pełni szczęścia, mogę zaczynać kolejny pracowity tydzień 🙂

 

Dajcie znać, co myślicie o takich podsumowaniach. Muszę przyznać, że ten artykuł pisało mi się bardzo przyjemnie, ale i… dziwnie. Zupełnie nie jestem wprawiona! Jeśli Wam się spodoba, to obiecuję, że następnym razem będzie więcej zdjęć. A jak Wam upłynął miniony tydzień?